wtorek, 12 listopada 2013

Etap dziewiąty

- Natalia, dzięki bogu. Martwiłem się - przytulił ją mocno gdy tylko wysiadła z auta.
- Przepraszam, ale nie dość że wyładowała się komórka, to jeszcze był wypadek i ten cholerny śnieg sypie. Pieprzona pogoda - wyszeptała wtulona nadal we Wronę. Andrzej odłożył łopatę i weszli razem do ciepłego domu.
- Idź się przebierz a ja zrobię coś do jedzenia. 
- Kocham cię - powiedziała do niego na odchodnym.

- Ale pachnie - przylgnęła do niego gdy czysta i przebrana wyszła z łazienki. 
- Natka, weź się ubierz a nie w samej koszulce chodzisz - odwrócił się i mocno ją przytulił by ogrzać.

- Kiedy mi tak wygodnie. 
Wskoczyła na blat kuchenny obok niego. Gdy Andrzej kroił lub mieszał składniki, ta skutecznie mu przeszkadzała: a to dotykając go, całując lub podwijając koszulkę.
- Natalka, ja cię bardzo proszę.
- Nie wiem o co ci chodzi - kolejny raz kąsała jego szyje gdy obok niej kroił paprykę. Odłożył nóż i oparł ręce o blat. 
- O to, że nie mogę się skupić - wyłączył gaz i zaczął ją całować po szyji, ręką zachodząc między uda. 
- Andrzej, ale że w kuchni? - zapytała zdziwiona gdy położył ją na stole.
- Będziesz daniem głównym - odpowiedział dotykając jej piersi przez cienki materiał koszulki. Zaczęła wić się na stole gdy językiem dotarł do jej kobiecości. Mocniej złapała się blatu i oparła nogi na zimnym drewnie, gdy po raz kolejny drażnił się z nią. Otworzyła oczy gdy przestał. Usłyszała odpinanie zamka i zobaczyła jego uśmiechniętą twarz. Zsunął trochę spodnie, ale Natka wstała ze stołu i kazała mu usiąść na krześle, po czym sama na nim zasiadła. Położył swoje wielkie dłonie na jej biodrach, gdy zaczęła napierać na jego członka. 
Gdy oboje doszli, Natka chciała zejść, ale Andrzej ją złapał i zaniósł do sypialni. Kilka chwil wisiał nad nią wpatrując się intensywnie w brązowe oczy brunetki. Podwinął jej koszulkę jeszcze bardziej, po czym szybkim i mocnym ruchem rozerwał ją.
- Zobaczysz jak Wrona dziobie - zaśmiał się i zaczął mocno całować jej piersi. Przestał by zdjąć swoją bluzkę i resztę odzienia. Ani on, ani Natalia nie panowali nad tym co robią. On wchodził w nią gwałtownie docierając boleśnie do jej głębi, a ona krzyczała z bólu i podniecenia.
- Andrzej! - krzyknęła gdy myślała, że rozerwie ją kolejnym mocnym pchnięciem. Chciała żeby przestał, ale jednocześnie podobało jej się to co robi. - Wrona! - wysapała gdy obdarzył ją falą kolejnych gwałtownych i bolących pchnięć. Nie myślała, że ból może być tak podniecający. - Jeszcze.
Zrzuciła go z siebie; złapała jego dłonie i przytrzymała nad jego głową. Oboje ociekali kropelkami potu, ale całkowicie zatracili się w tej przyjemności. Całowała go, jednocześnie ocierając się o niego, czym doprowadzała go do szaleństwa. Nagle usiadł czym spowodował, że wszedł ją w nią za jednym pchnięciem. Poczuła jak zapiekło ją od tego w środku, ale ten ból zniwelowało jej gdy palcami zaczął pieścić jej sutki. Wstał, nadal tkwiąc w jej środku i posadził na komodzie. 
- Ja pierdole - krzyknęła gdy od szybkich ruchów aż spadł obraz wiszący na ścianie. Wciąż im było mało i mało. Natce brakowało już oddechu, ale Andrzej nadal w szaleńczym tempie wchodził w nią. Ponownie zaniósł ją na łóżku i tam zakończyli swoją gonitwę. Położył się leniwie trzymając głowę przy jej szyi; Natka objęła go nogą, po której rysował nieokreślone wzory. 
- Boże, jak mamy się tak codziennie kochać to ten dom długo nie postoi - wyszeptała gdy ich oddechy wróciły do normalności. 
- Natka, wiesz o czym zapomnieliśmy - usiadł zaniepokojony.
- Jasna cholera!
- Ale takie małe bobo. Czemu nie - uśmiechnął się szeroko.
- Naprawdę? Chciałbyś? 
- Pewnie że tak. Chyba każdy facet marzy żeby zostać ojcem - przytulił ją mocno po czym pocałował w brzuch.
- Dobra, nie rozpędzajmy się bo jeszcze to nic nie oznacza.
- Tylko wiesz, mama by pewnie zaczęła narzekać, że tak młodo zostanie babcią - zaczął się śmiać na cały głos.
- Taka mała Wronka by się urodziła. Nie no, wybaczyłaby nam to - przytuliła się do niego, po czym zasnęła.

Czasami piękna bajka potrafi szybko się zepsuć. Minęły święta, sylwester; na święta pojechali do rodziców Andrzeja, gdzie też oficjalnie zawiadomili ich o swoim związku. Mama oczywiście strasznie się ucieszyła. Potem sylwester u Kłosa; Natalia poznała nową partnerkę Pita, Karol zaręczył się z Olą. 
Psuć zaczęło się w połowie stycznia, gdy Natalia wracała coraz później do domu, Andrzej spędzał większość czasu na hali albo w rozjazdach. Kłócili się o byle co: o nie umyty kubek w zlewie, o kropkę tuszu na lustrze, nawet o źle ustawione buty.
- Jak ci wszystko tak przeszkadza to może powinniśmy rozdzielić swoje mieszkania! - wybuchnęła Natalia gdy zrobił aferę o jej spodnie na pralce.
- A proszę bardzo! - wydarł się. Usłyszała jak rzuca czymś o kafelki w kuchni. Natka usiadła na podłodze i pewnie by się kolejny raz rozpłakała gdyby nie fakt, że tych łez już nie było.
- Świetnie kurwa. Po prostu genialnie. Jak chcesz to masz cały dom dla siebie - wyszeptała wstając i ruszając do garderoby. - Jak tak to tak. - wyjęła walizkę i zaczęła pakować swoje rzeczy. Pół godziny później taszczyła ją do samochodu. 
- Natalia, co ty robisz! - wydarł się wybiegając na bosaka z domu.
- Jadę do rodziców, nie wiem, gdziekolwiek. Byle z dala od ciebie. Muszę to przemyśleć. Cześć  - wrzuciła ją do bagażnika i wsiadła za kierownice. A ten pajac tylko stał i się patrzył. 
- Szefie? Tu Natalia. Biorę wolne na dwa tygodnie - powiedziała twardo do słuchawki.
- Coś się stało? - zapytał troskliwym głosem.
- Nie. To znaczy tak. Ale nie ważne. To dostanę?
- Natka, nie wiem o co chodzi ale dobrze. Mam nadzieję, że Marek sobie jakoś poradzi.
- Na pewno. Dziękuje. Szefie, i przepraszam że tak nagle.
- Czekamy na ciebie - powiedział ciepło i się rozłączył.
Myślała gdzie by jechać. W końcu już było późno. Oparła głowę o kierownicę i stała tak chwilę na uboczu. Wszystko się spierdoliło. Zdecydowała się jednak pojechać do rodziców. Zabukowała bilet przez internet i ruszyła na lotnisko. A to się zdziwią. 
- Mamo? - zadzwoniła do swojej rodzicielki gdy tylko włączyła telefon. Była już na paryskim lotnisku, gdzie jak zwykle były tłumy kulturowe. 
- Natalka? Co się stało?
- Przyjedziesz po mnie na lotnisko? Albo tata?
- Jesteście z Andrzejem w Paryżu?
- Jestem sama. To jak?
- Za piętnaście minut będę.
Czekając na rodziców wypiła kawę i zjadła śniadanie w knajpce na lotnisku. Była zmęczona podróżą i jedyne o czym marzyła to o łóżku.
- Natka! - usłyszała głos mamy gdy siedziała na walizce i wpatrywała się w ludzi przechodzących obok niej.
- Mamo - wpadła w ramiona i zaczęła płakać.
- Dziecko, powiedz co się stało - nalegał tata, trzymając ją za dłoń. 
- Chyba to koniec. Koniec z Andrzejem.
- Dziecko, co ty mówisz - przeraziła się mama. 
- Muszę przemyśleć to i owo. Zresztą on... - uciekła wzrokiem w bok. Ciężko było jej rozmawiać o Wronie. 

- A ciebie osa ugryzła? - zaśmiał się Karol gdy Wrona wszedł do szatni i rzucił z hukiem torbę na ławkę.
- Tak kurwa. Żebyś wiedział że tak! - walnął z całej siły w szafkę po czym osunął się na podłogę.
- Stary, co się dzieje?
- Rozstaliśmy się z Natalią.
- Co ty pierdolisz.
- To co słyszysz. To koniec. Jebany kurwa koniec!
- Nie wierzę. Idę do jej biura.
- Nie ma jej. Wyjechała.
- Wyjechała a ty kurwa siedzisz tu jak pajac? Andrzej, co się z tobą dzieje.
- Lepiej by było jakbyśmy się nie wiązali. Było dobrze jak było. A teraz przepadło wszystko.
- Chłopaki, co wy? Trener chodzi wkurzony. Dawajcie na sale.
Nawet nie zareagowali na kapitana.
- Ej co wam jest?
- Nic. Już idziemy.
Wrona szybko się przebrał, po czym we trójkę wyszli na salę. Miguel był strasznie wkurzony na ich spóźnienie. 
- Co za jebany koleś. Kogo oni dali!
- Trenerze co się dzieje?
- Co się dzieje? Co się dzieje? Zapytajcie..a zresztą to nie moja sprawa. W każdym bądź razie od teraz w prawie każde sprawie macie się zwracać do Marka.
- Że co? Do tego sztywniaka?
- Tak, właśnie do niego. A teraz ćwiczyć bo za siedzenie meczów się nie wygrywa!
---------------------------------------------------------------------
Movember - pewnie o tym słyszeliście. Szczytny cel i w ogóle, ale będąc na meczu w Bełchatowie i widząc Kosoka z wąsem dosłownie dwa metry ode mnie, jebłam śmiechem i musiałam się przesiąść :D 
Karol! bardzo ładnie ci w blondzie :) na serio; wiem co czujesz bo sama się kiedyś tak skrzywdziłam. 

piątek, 8 listopada 2013

Etap ósmy

- No. Gotowe - z uśmiechem wysiadła z samochodu. Akurat zaczęło padać gdy przechodzili z auta do domu. Teoretycznie mogłaby przepytać dzisiaj Wrone, ale w praktyce jej się po prostu nie chciało.
- Miau - usłyszała wchodząc od swojej połowy. Ruda kulka zaczęła ocierać się o jej stopy. Wzięła Francia na ręce i wtuliła się w małą kruszynkę. Nadal z kotem na rękach przeszła do sypialni gdzie odłożyła już śpiącego kotka na swoją poduszkę. Może to było głupie, ale przykryła go kołdrą żeby nie zmarzł. Wyjęła z szafy koszulkę skradzioną kiedyś od Wrony i poszła wziąć prysznic.
- Natka?  - usłyszała głos Wrony gdy zakładała koszulkę.
- W łazience.
Miał na sobie spodnie od piżamy i czarną bokserkę opinającą jego ciało.
- Ładna koszulka - zaśmiał się opierając się o futrynę.
- Mi też się podoba - obróciła się wokół własnej osi.
- Andrzej - zaczęła iść do niego wolnym krokiem.
- Co tym razem chcesz? - westchnął.
- Ciebie - uśmiechnęła się i zaczęła podwijać jego koszulkę.  Złapał ją za brodę i spojrzał w oczy.
- Naprawdę tego chcesz?
- Tak - odparła szczerze.
Schylił się i zaczął składać delikatnie pocałunki na jej ustach. Stali tak przez chwilę całując się, aż w końcu Natka zaczęła kierować Andrzeja do sypialni.

Gdy zobaczył ją w swojej koszulce miał ochotę się na nią rzucić i zanieść do sypialni. Po raz pierwszy miał takie odczucia, że chciałby się z nią kochać. W jej oczach też to dostrzegł.  
- Kocham cię jak wariat - zaśmiał się gdy uspokajali swoje oddechy.
- To mnie możesz nazwać wariatką bo mam takie same odczucia - usłyszał jej głos.

Dwa miesiące później:
- Andrzej, musimy w końcu powiedzieć rodzicom - minęły dwa długie miesiące jak trwali w związku jako para. W tym czasie wyburzyli ścianę i połączyli swoje salony. Natka stała w kuchni i robiła obiad gdy usłyszała jak Wrona wraca do domu. 
- Na święta im powiemy. W końcu i tak jesteśmy oboje zaproszeni. Pomóc ci?
- Możesz wyjąć talerze. 
Pocałował ją w przelocie i ustawił naczynia na stole. Natalia lubiła gotować, a Andrzej uwielbiał ją obserwować jak śpiewa i tańczy przy tym. Lubił ją również drażnić podbierając z miski gdy myślał że nie patrzy, a potem dostawać za to bury.
- Miau - usłyszał na dole. Schylił się i porwał rudego kotka.
- Francio, mój ty przebrzydły sierściuchu - zaczął drapać go za uchem, a ten odpłacił mu się głośnym mruczeniem. Po jakimś czasie kocur przekonał się do niego i zmienił nastawienie.
- Wrona, przyleć do kuchni - zaśmiała się Natka. Wolnym krokiem ruszył do niej, jednocześnie uważając żeby nie obudzić puchowej kulki.
- Z Franciem będziesz jadł? 
- No przecież go nie obudzę - usiadł przy stole, z kotem na kolanach.

- To co dzisiaj oglądamy? Horror czy kabarety? - zapytała Natka z nosem w gazecie.
- Ja bym chętniej obejrzał ciebie - wyrwał jej gazetę z ręki i pochwycił na ręce. 
- Kto by pomyślał, panie Wrona. Na starość potrafisz zaskakiwać.
- Na starość. Ja ci dam na starość Kaczmarczyk.
Położył swoją dłoń na jej lekko krągłym brzuchu i zjeżdżał niżej. Nigdy nie była typem szkieleta; miała kobiecą figurę, ale nie była grubasem. Póki mieściła się w ubrania, było dobrze. Natka lubiła chodzić w samej jego koszulce, dlatego też nic więcej na sobie nie miała. 
- Widziałem twoje ciało tysiąc razy, ale dopiero dotykając mogę stwierdzić jakie jest piękne - wyszeptał całując jej obojczyk. Zszedł niżej do nabrzmiałych piersi, które również zaczął całować.
- To samo mogę powiedzieć o tobie.

Obudziła ją cicha muzyczka dobiegająca z telefonu leżącego na szafce.
- Halo? - odezwała się zaspanym głosem.
- Nie obchodzi mnie co robicie, chociaż w sumie mogę się domyślać - zaśmiał się Mariusz. - Ale ty zaraz masz spotkanie, a Andrzej trening także..
- Cholera jasna - rzuciła telefon i wyleciała z łóżka- Andrzej kurwa wstawaj! Zaspaliśmy! - ściągnęła z niego kołdrę i wyleciała z pokoju; szybko umyła zęby oraz twarz i wbiegła do pokoju po ubrania. Wrona w pośpiechu pakował torbę, jednocześnie się ubierając.
- Ostatni raz śpisz ze mną - cmoknęła go w przelocie.
- O nie. To ostatni raz ty nie nastawiasz budzika - zrzucił swoją torbę przez schody i usiadł na łóżku czekając aż dopnie marynarkę.
- Musimy podziękować Mariuszowi za jego dobre serduszko - wyjęła szpilki z szafy i z nimi w rękach zbiegła na dół. Andrzej poszedł za nią i kilka minut później wyruszyli. I tak już byli mega spóźnienia, a korki na drodze im nie pomagały. 
- Trener mnie zajebie - powiedział Wrona wybiegając z auta. Natka nadal ze szpilkami w ręku popędziła do środka. 
- Przepraszam przepraszam - wydyszała wpadając do sali pełnej panów w garniturach.
- Pani Natalio, ja też się spóźniłem - wyszeptał do niej szef mrugając porozumiewawczo okiem. Natka zaczęła się śmiać i usiadła na swoim miejscu. 

- Mariusz, dzięki że nas rano obudziłeś. Nie nastawiliśmy budzika cholera jasna - na szczęście nie dostał dużej bury od Miguela, ale to tylko dlatego, że trener był w wyśmienitym humorze. Skończyło się na tym, że musiał zostać dłużej na hali.
- Zrobisz imprezkę i sprawa załatwiona - zaśmiał się Wlazły.
- A to dobry pomysł. Muszę pogadać z Natką.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w końcu jesteście razem. Czekałem tylko na ten krok.
- Wiesz, myślałam że wszystko się rozwali. Że przestaniemy się tak świetnie dogadywać i w ogóle. Ale dzięki temu że jesteśmy razem, to umocniło tylko naszą przyjaźń. 
- Powodzenia stary - klepnął go po plecach i poszedł do samochodu. Natalia miała dzisiaj wracać później, więc Andrzej wracał autobusem. Cholera, musi kupić jakiś nowy samochód. Dlatego zamiast wprost do domu, udał się do salonu.
Kilka godzin później jechał nową czarną audicą A6. Samochód od razu mu się spodobał, a jego finanse również pozwalały na zakup tego cacka. No to Natka się zdziwi. Z racji tego, że nieubłaganym krokiem zbliżały się święta, a on miał trochę wolnego to postanowił przybrać choinkę i dom. Włączył kolędy i zaczął znosić ozdoby świąteczne ze strychu, radośnie podśpiewując.Ubranie choinki nie sprawiło mu dużego problemu; gorzej było z domem.
- Panie Andrzeju, może pomogę - usłyszał sąsiada, gdy próbował zawiesić światełka na dachu.
- A z chęcią panie Adamie. Też ustraja pan dzisiaj dom? - wskazał na pudło z łańcuchami.
- Taka sytuacja - zaśmiał się starszy pan. Porozmawiali chwilę, zawiesili światełka i niespodziewanie zaczął padać śnieg.
- No to chyba idealnie wpasowaliśmy się w okoliczności - zaśmiał się Wrona pocierając zmarznięte ręce. 
Zaczęło się ściemniać, a Natki nadal nie było. Śnieg niemiłosiernie sypiał, okrywając ziemie białym puchem. Próbował się do niej dodzwonić, ale miała wyłączony telefon.
- Cholera jasna - wściekł się gdy po raz kolejny odpowiedziała mu sekretarka. Zaczynał martwić się o Natalie. Było po 22, a jej jeszcze nie było. Wyszedł odśnieżyć podjazd oraz chodnik przed domem, gdy zauważył nadjeżdżający samochód.
----------------------------------------------------------------
no to z kim jutro widzę się na meczu Resovia - Skra :D? to będzie wojna światów ;)

poniedziałek, 4 listopada 2013

Etap siódmy

Przez cały trening chłopaków Natka siedziała w biurze i się leniła przy komputerze. Potem poszła coś zjeść i weszła na sale.
- Nie no, jestem jedyną kobietą? Świetnie. A gdzie reszta? - jęknęła na widok samych facetów.
- Paznokcie, makijaż, fryzura, taka sytuacja - zaśmiał się szef. Wiedziała, że żartował. Tak naprawdę tylko ona nie miała dzieci, męża, obiadu do zrobienia. Podzielili się na drużyny i zagrali lekki mecz dla odstresowania. Potem na takie przyjemności może nie być czasu.
Po dwóch godzinach padła na parkiet. Ale za to wygrali 3:2. Wysiłek się opłacał, nawet jeśli grali o pietruszkę. Poszła pod prysznic i się przebrać. Myślała, że Wrona będzie na nią czekać, ale nigdzie go nie było. Wsiadła do auta i ruszyła do domu. Po drodze zrobiła zakupy bo i jego i jej lodówka świeciła pustkami. A też Franciowi kończyła się karma.
Z dwoma papierowymi torbami zapakowała się do samochodu i przy dźwiękach The 1975 wracała do domu. Od progu czuła zapach jedzenia i muzykę. No nie, Wronka wpadł na ten sam pomysł. Zaniosła swoje zakupy do lodówki, która była pełniejsza; nakarmiła kota i się przebrała, po czym ruszyła do Andrzeja.
- Zrobiłam zakupy, ale widzę że ty też - zaśmiała się do przyjaciela. Usiadła na blacie patrząc jak sprawnie miesza składniki.
- A jak - pstryknął ją palcem w mące w nos.
- Dzięki serdeczne - wzięła całą garść proszku i sypnęła na jego włosy.
- Natalia - zagrzmiał. Śmiała się jak szalona gdy zaczął ją gilgotać i ganiać po całym mieszkaniu. Całe mieszkanie zaczynało się robić białe od mąki.
- Mam cię - dorwał ją na ogrodzie i powalił na ziemie. Nadal się uśmiechała gdy jego biała od mąki twarz zbliżała się do jej.
- Kocham cię - uśmiechnął się szeroko słysząc te dwa słowa.
- A ja ciebie nie - odparł i strzepnął mąkę na nią.
- Osz ty - po wyrazie jego oczu, wiedziała że żartował. - Obiad ci się przypali - przypomniała sobie po chwili. Podał jej rękę żeby wstała. Natka wskoczyła na jego plecy i mocno pocałowała go w policzek.
- Cieszę się, że cie mam. Nawet jeśli nasze stosunki się trochę zmieniły.
- Już tak nie słodź mi. - potargał ją po włosach. Zeszła mu z pleców i zaczęła wyjmować talerze i sztućce. Przyniosła od siebie czerwone wino i nalała obojgu do kieliszków.
Brudni od mąki zajadali się pysznym spaghetti, od czasu do czasu nawzajem się karmiąc i popijając wino.
- To nasze mamy będą szczęśliwe z takiego obrotu sprawy - leżeli na kanapie w piżamach i oglądali kabarety.
- Może im nie mówmy nic bo zaczną szykować wesele - westchnął Andrzej.
- Ale ja zostaje przy panieńskim! Kaczmarczyk ma już wyrobioną opinię.
- A że Wrona to już nie? - oburzył się.
- Nie - zaczęła się śmiać gdy Andrzej dosięgnął jej stóp.
- Idziemy spać? - zapytał i nie czekając na odpowiedź wziął ją na ręce.
- Wiesz, chyba fajnie się będzie budzić obok ciebie - pocałowała go w pierś i wtuliła w silny tors.
- Jakbyś robiła to pierwszy raz.
- No ale teraz będzie inaczej.
- Ej ty chyba się mnie nie wstydzisz co? Natalia? - odpowiedziała mu tylko cisza.
- To nie o to chodzi. Po prostu jakoś tak no..
- Myślisz, że za wcześnie zaczęliśmy spać w jednym łóżku?
- No co ty. Przecież odkąd pamiętam to spaliśmy ze sobą i jakoś nic złego się nie działo. Ale inaczej było spać jako przyjaciele a inaczej jako para.
- Jako para będzie lepiej. Kocham cię - wyszeptał i złożył pocałunek na jej gorących ustach.
- Ja ciebie też.
Ich sielanka trwała i trwała. Nadal byli parą najlepszych przyjaciół, ale dołączyli również do tego związek. Nadszedł mecz z Resovią - ówczesnym mistrzem Polski. Teoretycznie Skra miała przewagę bo grali u siebie. Tym razem pisała relację na bieżąco, a potem miała przeprowadzić kilka wywiadów. Znowu czekał ją dzień pełen pracy i emocji.
- Natalka, założysz wronią koszulkę dzisiaj? - usłyszała pomruk za uchem.
- Na następny mecz. Teraz idę służbowo - odpowiedziała przeglądając się w lustrze.
- Pięknie wyglądasz - przytulił ją od tyłu.
- Chyba założę wyższe buty bo przy tobie wyglądam jak kurdupel - zaśmiała się i odwróciła do niego.
- Ja tam w każdej wersji cię kocham - złapał ją i po chwili siedziała na komodzie. Składał pocałunki na jej pięknej twarzy dochodząc do ust. Jego broda tylko dodatkowo ją podniecała.
- Wronka, nie mamy czasu - odsunęła się od niego lekko.
- Wiem. Czy etap próbny przeszliśmy pomyślnie?
- Myślę, że tak - odpowiedziała po głębokim zastanowieniu.
- Natalio Kaczmarczyk czy zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał jak najbardziej poważnie. Natka wybuchnęła głośnym śmiechem, ale widząc jego minę się opanowała.
- Tak.
Oparł ręce na komodzie i zaczął powoli ją całować.
- Skop im tyłki - wyszeptała wprost w jego usta. - I wieczorem szykuj się na wywiad.
- Jak pani każe. Zbierajmy się bo się spóźnimy.
Natka zmieniła buty, Andrzej zgarnął torbę i trzymając się za ręce zeszli do auta. 

Był taki szczęśliwy, że oprócz przyjaciół są też parą.
- Wrona co ty taki uśmiechnięty? Kobietę znalazłeś? - zaśmiał się Conte.
- A i owszem.
- Znamy ją?
- Znacie. Ale nie teraz o tym. Skupmy myśli na Resovii - uśmiechnięty zaczął się przebierać w strój klubowy. Miał wyjść w szóstce co dodatkowo go mobilizowało. Gotowi wyszli na boisko; Wrona spojrzał na trybuny, które roiły się od żółto-czarnych barw. Można było również zauważyć te czerwono-białe, ale te należały do mniejszości. Poszukał wzrokiem Natki; znalazł ją z nosem w komputerze. 
- Cześć - stanął obok niej spoglądając na ekran komputera.
- Jak zagrasz dzisiaj ładnie to będziesz mógł ze mną spać - zaśmiała się.
- No dzięki. Dobra, do zobaczenia po meczu - pocałował ją w głowę i ruszył się rozgrzewać. 
Na początku szło im nieźle. Andrzej brylował w bloku i atakiem ze środka; Zator wręcz bił na głowę swoim perfekcyjnym przyjęciem. Po drugiej stronie przewagę miał Jochen i Olieg. Przy stanie 1:1 ich miny zaczęły wyrażać jeszcze większe skupienie niż do tej pory. Drugi set należał do gości, którzy pokonali Skrę tylko do 15.
- Co to kurwa było - chciała napisać taki komentarz Natka w swojej relacji. 
- To była piękna klęska - odparł poważnie Arek, syn Mariusza.
- Ale żeby do tylu?
- Teraz kilka pięknych ataków ze środka pana Andrzeja, ataki taty i świetny flocik Kłosa i jesteśmy w domu. 
- Łatwo mówić - szepnęła i skupiła się na opisywaniu relacji z początku trzeciego seta. Rzeszowianie doprowadzili do tie-breaka po świetnej zmianie Veresa za Lotmana. Praktycznie całego piątego seta grali na przewagi. Raz jedni prowadzili punktem, raz drudzy.
- No to meczowa - pisnęła wesoło gdy Skra w końcówce doprowadziła do trzy punktowej przewagi. Przeliczyła się; Bełchatów złapał przestój i to Resovia wygrała całe spotkanie 3:2.
- Cudownie - odparła sarkastycznie. Wyłączyła komputer i schowała go do etui po czym swoje kroki skierowała do Veresa. Po przeprowadzeniu rozmowy z Peterem, Igłą oraz Zatorem, zadowolona schowała dyktafon do torby. Teraz tylko spisać i wysłać. 
- Już skończyłaś ich przepytywać?
- A jak. Zbieramy się co? Jeszcze muszę je przepisać i wysłać do redakcji. Dlatego dzisiaj masz wolne. - objęła go w pasie i spojrzała w jego roześmiane oczy. Podczas gdy Wrona prowadził, ona zaczęła przepisywać wywiady. Gdy zajechali do domu, kończyła ostatnią rozmowę.

środa, 30 października 2013

Etap szósty

A na górze budziła się Natalia. Było jej strasznie gorąco w ramionach Andrzeja. Chciała się od niego uwolnić, ale tak żeby nie obudzić. Niestety po kilku ruchach Wronka się obudził.
- Cześć - pocałował ją w czoło i zaśmiał się.
- No i z czego ryjesz?
- Koronka z poduszki odbiła ci się na policzku - dotknął tego miejsca i delikatnie pocałował.
- Andrzej, drapiesz mnie - zaczęła śmiać się i nie chcący odwróciła głowę; swoimi ustami natrafiła na jego. Wrona zastygł gdy brunetka go pocałowała. Natka idąc za ciosem mocniej do niego przylgnęła.
- Przepraszam przepraszam - wyleciała jak oparzona z łóżka. Zgarnęła ciuchy po drodze i zniknęła w łazience.
- Natka otwórz - Wrona poszedł za nią do toalety. Nigdy się nie zamykała więc zdziwił się, że po naciśnięciu klamki drzwi się nie otworzyły. Usłyszał odpinanie zamka i ukazała mu się brunetka.
- Natalia, wyrównaliśmy rachunki. Tego nie było i żyjemy dalej.
- Przepraszam - wyszeptała cicho chowając twarz w dłoniach.
- No już. Nie masz za co - zawsze oparciem dla niej było jego objęcie.Teraz było tak samo.

- Andrzej, wrócę dzisiaj później. Możesz czekać z kolacją - zaśmiała się zakładając buty. Był wtorek czyli dzień w pracy, gdzie wszystko ruszało pełną parą. Dzisiaj miała przeprowadzić wywiad z trenerem, potem spotkanie ze sponsorem klubu. Praca dziennikarki i przedstawiciela PR Skry nie było łatwe. Zajechała pod redakcję, żeby oddać sprawozdanie i potem wsiadła z powrotem by jechać na hale. Cieszyła się, że Wrone ma pod ręką i mogła w każdej chwili go zapytać o opinie lub po prostu przeprowadzić wywiad. Parkując zauważyła, że jeszcze nikogo nie ma. Weszła na halę a potem skierowała się do kawiarni. Z kawą ruszyła do biura, gdzie odpaliła komputer i korzystając z chwili wolnego zdała relację z początku sezonu na swoim oficjalnym koncie na Facebooku jednocześnie informując o tym osoby z Twittera. Odpisała też na kilka mejli i czas było się zbierać. Wyjęła z szuflady dyktafon i ruszyła na halę.
- Natalia! - usłyszała za sobą głos kapitana.
- Mariusz, co tam się stało? - zapytała z uśmiechem. Wlazły przywitał się z nią całując w policzek.
- Nie wiesz gdzie jest Andrzej?
- Myślałam, że już przyjechał.
- Nie no, nie było go w szatni.
- Pewnie zaraz dojedzie.
- Jestem jestem - dopadł ich zdyszany Wrona. - Auto mi się popsuło kurde.
- Niemożliwe. Twoje kochane autko się popsuło? Biedaczek.
- Natka, ciekawe jak teraz wrócę do domu.
- Tak samo jak tutaj przyjechałeś - zaśmiała się głośno i otworzyła drzwi na salę.
- Jesteś okropna - szepnął jej do ucha i zwiał żeby nie mogła go uderzyć.
- Policzymy się w domu - pogroziła mu palcem.
- Do roboty lenie śmierdzące - krzyknął Miguel.
- Panie trenerze? - zapytała nieśmiało Natka. Kiedyś mogła do niego mówić Miguel, ale teraz nie wiedziała w jakiej jest sytuacji.
- Młoda, weź się nie wygłupiaj, co? Jak jeszcze raz usłyszę od ciebie panie trenerze to będziesz musiała śmigać z nimi - kiwnął głową na chłopaków którzy się rozgrzewali.
- No bardzo śmieszne. A tak serio to masz czas po treningu?
- Dla ciebie zawsze.
- No to świetnie. Chłopaków nie będę męczyć bo wiadomo pierwszy trening, będą wkurzeni i tak dalej.
- Lepiej nie ryzykuj życiem. A słuchaj, dzisiaj masz spotkanie z tymi od strojów, nie?
- Tak. Kwestia logo na kostiumie nam tylko została.
- Pogadamy później bo widzę, że panowie za bardzo się ociągają.
Natka uśmiechnięta usiadła na trybunach i obserwowała ich trudy na parkiecie. Czas odłożyć w niepamięć wolne i zacząć na poważnie grę.
Dwie godziny później obok niej usiadł spocony Wrona.
- Jutro nie będę mógł się ruszyć - jęknął.
- Gorąca kąpiel i dasz radę.
- Natka, odzywałaś się coś do Michała? - zapytał poważnie.
- Nie. To nie ma sensu. A ty?
- Wczoraj dzwoniłem, ale nie odbierała. Mówi się trudno. Dobra, zbieram się bo mi ostatni autobus odjedzie - pożegnał się z nią i popędził do szatni. Natalia w tym czasie złapała Miguela na wywiad.
Po jakiejś godzinie z obszernym materiałem zapisanym na dyktafonie pędziła na kolejne spotkanie. Miała ochotę wskoczyć w dres i adidasy, ale to było za ważne spotkanie. Przypięła broszkę z logo SKRY do żakietu i z podniesioną głową wkroczyła do lokalu.

Było grubo po 21 gdy wracała ze spotkania. Była zmęczona, bolały ją stopy i jedyne o czym teraz marzyła to gorąca kąpiel i rozmowa z Andrzejem. Zaparkowała auto i po cichu wchodziła do swojego mieszkania, bowiem nigdzie nie paliło się światło. Odłożyła torebkę i na palcach przeszła na połowę Wrony. Stał uśmiechnięty w ciemnej kuchni gdzie oświetlał go tylko księżyc.
- I jak było? - zapytał podchodząc do niej.
- Jestem padnięta. - oparła się o niego gdy zaczął masować jej barki. Zamruczała czując jego delikatne ale mocne palce. - powinieneś iść na masażystę - zaśmiała się.
- Jasne. Ta przyjemność spotyka tylko ciebie. Ewentualnie moją przyszłą partnerkę - dodał po chwili.
- Dobra, idę się kąpać. - zdejmowała po drodze ubrania i naga weszła do łazienki. Napuściła ciepłej wody do wanny i dolała olejku relaksującego.
- Coś ci powiem, ale nie wygadaj się - otworzyła oczy widząc Andrzeja siedzącego na krawędzi wanny.
- Dawaj. Przyjmę to na klatę.
- Miguel smoli do ciebie cholewki.
- Co? - zszokowana usiadła w wannie jednocześnie chlapiąc Andrzeja.
- Dzięki - odparł zdejmując mokrą koszulkę.
- Przepraszam. Ale skąd wiesz takie coś?
- Proszę cię. Nie widzisz jak na ciebie patrzy? Pożera cie wzrokiem.
- Daj spokój. - położyła się znowu w wannie. Miała nadzieję, że to są tylko błędne spekulację Andrzeja. Nie chciała jakoś teraz się z nikim wiązać. Było dobrze jak było; miała pracę i.. Wrone.

Wrona był ciekawy jej reakcji.Tak jak się domyślał, trochę się wkurzyła. Chyba był trochę zazdrosny, że jego szef mógłby być z jego przyjaciółką. Z jego Natalką. Wszedł pod prysznic gdy Natka brała kąpiel. Jeszcze chwila a odmoczy sobie skórę.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała otwierając jedno oko.
- Skóra ci zejdzie od tego moczenia.
- Zaraz wychodzę - mruknęła cicho. Czekała aż Andrzej wyjdzie spod prysznica i poda jej ręcznik.
- Natka obudź się - poczuła jak delikatnie ją szturcha. - usnęłaś - uśmiechnął się czule. Prawie spała na stojącą. Opatulił ją ręcznikiem i zaniósł do łóżka.
- Zostań - wyszeptała gdy miał zamiar wychodzić. Zgasił tylko światło i położył się obok niej. Przywarła do niego i zasnęła. Zdał sobie sprawę, że nie wyobraża sobie życia bez tego arbuzowego zapachu jej ciała, jej śmiechu. Bez Natki. 

Obudziły go promienie słoneczne przedzierające się przez chmury. Spał przytulony do pleców Natki. Rękę trzymał na jej nagim brzuchu. Zresztą cała była naga bo ręcznik widocznie spadł z niej w nocy. Pocałował ją w bark i po cichu wyszedł z łóżka. Wszystko go bolało; jak zawsze zresztą gdy zaczynali sezon. Miał jeszcze dwie godziny do treningu więc postanowił skosić trawę, a potem zrobić śniadanie.

Natka w szerokim swetrze i grubych skarpetach stała na werandzie z kubkiem kawy i patrzyła jak Andrzej kosi trawę. Taką miała wizję na przyszłość: mąż, ogródek, ona robiąca dla niego śniadanie i na odwrót; wracanie z pracy i wspólne rozmowy przy lampce wina. Takiego kogoś w tym momencie zastępował jej Andrzej. Powoli jakieś ciepło rodziło się w jej sercu, ale nie chciała tego niszczyć.
- Cześć - uśmiechnął się widząc jak go obserwuje.
- Jak tam tyłek? - usiadła na balustradzie. Andrzej podszedł do niej i oparł się o jej kolana. Przywarła do jego pleców wdychając zapach świeżo skoszonej trawy.
- Jak będę mieć żonę to chciałbym, żeby była tak fajna jak ty - odparł Wrona, co zaskoczyło Natkę.
- A ja takiego męża jak ty - pocałowała go w policzek i uścisnęła.
- Ja ci mówię, że bylibyśmy wspaniałym małżeństwem - odwrócił się i spojrzał w jej oczy. Natka położyła dłoń na jego policzku i przymknęła oczy jednocześnie biorąc głęboki oddech. Zrobić krok do przodu i postawić ich przyjaźń na włosku czy nie ryzykować i zostawić tak jak jest?
- Andrzej - przyłożyła czoło do jego czoła nadal się wahając.
- Natka, myślisz że możemy spróbować?
Długo się wahała.
- Zapomnijmy o tym - powiedział zrezygnowany Wrona.
- Nie, zaczekaj. - a co mi tam. Raz się żyje. Objęła go nogami i wpiła się szaleńczo w jego usta. Oboje powstrzymywali się przed tym co było nieuniknione. Złapał ją mocno w pasie i zaniósł do salonu. Dotykali się, całowali i rozgrzewali swoje ciała do czerwoności. Natka cały czas się uśmiechała; nawet gdy ciężkie ciało Wrony wbijało ją w kanapę.

- Natka - zaczął poważnie gdy brunetka siedziała w kuchni na stołku, ubrana w klubowy dres i adidasy. Wpatrywała się w widok za oknem myśląc o tym co stało się kilka chwil temu w salonie. Do niczego poważnego nie doszło, ale gdyby mieli więcej czasu to posunęliby się o krok dalej. - Czyli oficjalnie czy nie oficjalnie?
- Okres próbny kilkudniowy - zaśmiała się do niego. - Wrona zbieraj się bo muszę cię na trening na czas dostarczyć. A i jak chcesz wracać ze mną to musisz poczekać na sali bo szef wpadł na pomysł zorganizowania firmowego meczyku.
- Moja dziewczyna - wyszeptał całując ją w głowę.
- Dziwnie brzmi - skomentowała i zgarnęła kluczyki z szafki po czym wyszła na zewnątrz. 

niedziela, 27 października 2013

Etap piąty

- Nic się nie stało. Zapomnijmy o tym i niech będzie tak jak kiedyś. - przytuliła się do przyjaciela. Pocałował ją w głowę i odwrócili się by wejść do jadalni.
- Mamo, my już będziemy się chyba zbierać - zwróciła się Natka do rodzicielki.
- Myślałam, że nocujecie tutaj.
- W sumie to nie jest taki zły pomysł - stwierdził Wrona.
- No dobra. Ale ty śpisz na podłodze - zaśmiała się do Andrzeja. Wiedziała, że jak przyjechali rodzice to ulokują się w jej dawnym pokoju.
Reszta gości rozjechała się grubo po 20 i zostali tylko rodzice Natki i ona z Andrzejem.
- No Andrzej, muszę ci pogratulować wspaniałego występu na Mistrzostwach. Wszyscy nasi znajomi z Francji cię wychwalali.
- A dziękuje. Starałem się. Teraz tylko Plusliga. Może też coś ugram.
- Na pewno. Od czasu do czasu wpadniemy na wasz mecz.
- Zapraszam. Wejściówki czekają.

- To może wypijemy? Za moje zdrowie? - zatarł ręce tata Andrzeja.
- Czemu nie - zaśmiała się Natka. Oczywiście na jednym się nie skończyło, bo pan Tadeusz miał dobrą nalewkę. Andrzej czuł, że zaczyna mu przyjemnie szumieć w głowie, dlatego zaprzestał na kilku kieliszkach. 
- Natalia, a jak praca? - zapytała pani Łucja. 
- Świetnie! Na razie mało się dzieje, bo póki co jest sezon ogórkowy. Ale chłopaki wrócą do gry to znowu się zacznie. Wywiady i wywiady. Dobrze, że wieści od Andrzeja będę mieć na bieżąco - wyszczerzyła się do przyjaciela. 
- Nie wiem jak wy, ale ja idę spać - powiedział pan Igor wstając z kanapy. Życzył wszystkim dobranoc i wyszedł.
- To my chyba też się pójdziemy - ziewnęła pani Helena.
- Idziemy się przejść? - zapytał Wrona Natke, gdy zostali sami.
- Jest po północy głuptasie.
- No to co.
- No dobra. Tylko cicho bo inaczej rodzice nas zabiją - zaśmiała się przypominając sobie stare czasy gdy wymykali tak w nocy. Na dworze za ciepło nie było, ale i tak wyszli. 
Po pół godzinie spaceru zmarznięci wrócili do domu.
- Jak ciepło - przywarła do ciepłego grzejnika Natalia. Chwilę się rozgrzała i poszła za Andrzejem do jego pokoju.
- No to ten, daj mi jakąś koszulkę bo nie mam piżamy - wyszczerzyła się do niego.
- Masz w pierwszej szufladzie w komodzie. Wybierz sobie coś - w tym czasie zaczął zdejmować spodnie i bluzę. Natka po raz pierwszy zwróciła uwagę na jego budowę.  Po raz pierwszy od... zawsze. Odwróciła się do komody i wybrała pierwszą lepszą. Każda będzie jej sięgać do połowy ud. Poszła się umyć do łazienki i kilka minut później wróciła do pokoju. Andrzej leżał na plecach wpatrując się w sufit. Zgasiła światło i wskoczyła na łóżko.
- Ale masz zimne stopy - pisnął gdy go dotknęła.
- Andrzejku, no daj mi je ogrzać - zaśmiała się do niego.
- A co z tego będę miał?
- Dam ci buziaka w policzek na dobranoc.
- No dobra. Tutaj poproszę - dzięki latarni ulicznej mogła zobaczyć jak wskazuje miejsce palcem. Specjalnie oblizała usta i złożyła mokry pocałunek.
- Fuuj - skrzywił się; tak samo jak kilka lat temu gdy robiła to by go wkurzyć. 
- Chciałeś to masz - zaśmiała się i zwycięsko wcisnęła swoje stopy pomiędzy jego łydki. Przyłożyła głowę do jego torsu i wsłuchując się w miary oddech powoli robiło jej się ciepło. 
- Andrzej? - zapytała cicho.
- Mmm?
- Śpisz? - spojrzała w górę prosto w jego oczy.
- Nie śpię. Co się urodziło?
- Co będzie dalej z Mariką?
- To chyba nie to. A z Michałem?
- Dobrze mi się z nim gada, ale nie czuje tego czegoś.
- Czyli możemy zdejmować drzwi - odparł z ulgą.
- Dokładnie. Na którą masz w wtorek trening?
- Ten na hali o 15.
- To świetnie. Zdasz mi następnego dnia relacje na bieżąco o swoim bolącym tyłku - zaśmiała się w jego pierś.
- Jasne. O tym akurat wszyscy chętnie by przeczytali.
- No a nie? Wywiady z tobą są czytane najchętniej. Poza tym te komentarze od fanek..
- Daj spokój co? To po prostu sympatia.
- Sympatia? "Nie gól brody, proszę" - przytoczyła jeden z wielu cytatów z pod zdjęć czy wywiadów.
- No nie zgolę. Ale to jest część mojej kariery. A teraz idźmy spać bo zaraz się pokłócimy.

- Zobacz jak pięknie razem śpią - wyszeptała mama Andrzeja do mamy Natalki. Przyjaciele spali wtuleni w siebie, oboje uśmiechnięci.
- Oni byliby idelną parą.
- Wiem kochana wiem. Chodź, nie będziemy jeszcze ich budzić. Lepiej mi powiedz jak wyszły ci badania.
Mamy chodziły po schodach nadal rozmawiając. Było dopiero po 9; ojcowie poszli wędkować, a mamy weszły do kuchni i zaczęły szykować śniadanie.
---------------------------------------------------------
nie, ja się kurde nie nadaje na typera. zawaliłam prawie wszystkie wyniki tej kolejki +L :(
btw. jeśli ktoś ma pomysł żeby iść na studia na fizjoterapię, to WYBIJCIE TO SOBIE Z GŁOWY. taka dobra rada doświadczonej koleżanki :D

piątek, 25 października 2013

Etap czwarty

Pani Helenka znacząco spojrzała na Łucję i obie poszły do kuchni.
- Helenko, my tego tak nie możemy zostawić - pokręciła głową Łucja.
- Kochana, czytasz mi w myślach. Operację ZŁA TEŚCIOWA czas zacząć - obie zaśmiały się szyderczo.
- Jesteśmy okropne.
- Wcale nie. Działamy tylko na korzyść swoich dzieci. 
Po obmyśleniu planu wyszły z kuchni. 
- Zapraszam gości do stołu - uśmiechnęła się przyjaźnie pani Helenka do gości, a szczególnie do Mariki. O nie moja kochana, Andrzejek nie będzie miał dziewczyny blondynki. No chyba że Natalka się przefarbuje.
Wszyscy ruszyli do jadalni, gdzie był przepięknie ustrojony stół. 
- Andrzejku, razem z Natalką nas nie uprzedziliście i widzisz brakuje dwóch miejsc - skarciła syna.
- To ja będę stał mamo. Nie masz się czym przejmować.
- To ja też - wstała szybko od stołu Natalia.
- O nie nie. Kobiety mają pierwszeństwo. Prawda Michale?
- Oczywiście, przepraszam. Natalio usiądź. Dotrzymam towarzystwa Andrzejowi.
- Jeden zero dla mnie - pani Helenka przybiła sobie w duchu piątkę.
- Natalko, a co z tym wyjazdem z Andrzejem. Coś wspominaliście, że chcecie razem na Kretę wyjechać? - brunetka aż zachłysnęła się słysząc to co mówi mama. 
- A właśnie, był Norbert. Andrzej pamiętasz Norberta prawda? Syn wujka Mariana. No i wyobraźcie sobie że się żeni! A, tylko przyniósł jedno zaproszenie bo myślał że z Natalką jesteście razem. Patrzcie jaki przypadek! - zaśmiała się do reszty gości. 
- Bardzo dobra zupa - powiedziała Marika po kilku minutach ciszy.
- Kochana dałabym ci przepis, ale tylko trzem osobom ona wychodzi wyśmienicie. Wiesz, poza tym muszę dbać o zdrowie syna - puściła do niej oczko mama Andrzeja.

- Przepraszam, ale muszę do toalety - zła Marika wstała od stołu; Andrzej zaprowadził ją do łazienki i oboje weszli do pomieszczenia.
- Co to ma być Andrzej!? - rzuciła do niego gdy tylko zamknął drzwi.
- Nie wiem co w nią wstąpiło. Przepraszam cię - przytulił do siebie Marikę. Nie rozumiał zachowania swojej mamy. Nigdy taka nie była. A pani Łucja też nie zachwycała swoją postawą.
- Andrzej? - usłyszał wołanie Natki z za drzwi.
- Jeszcze ona - westchnęła Majka.
Andrzej uchylił drzwi i wpuścił Natalie do łazienki.
- Możemy porozmawiać? - spytała patrząc wymownie na Majkę.
- Zostawię was samych - powiedziała i wyszła. 
- Andrzej, co one kombinują? - zapytała wkurzona Natalia.
- Nie mam kurwa pojęcia! Ale chyba źle zrobiliśmy, że przyjechaliśmy z nimi.
Natka usiadła na pralce a on stanął obok niej. Westchnęła i oparła głowę o jego ramię.
- I co my mamy teraz zrobić?
- Może im się to znudzi.
- Wątpię - uniosła głowę i spojrzała w jego niebieskie oczy, znajdujące tak niebezpiecznie blisko niego. I wtedy to się stało. Jakaś cząstka Andrzeja podpowiadała mu, żeby tego nie robił, że zniszczy wszystko. WSZYSTKO. Ale inna część jego podpowiadała, że tego chce, pragnie. Dotknął jej policzka i zbliżył swoje usta do jej. 
- Andrzej, nie - odepchnęła go delikatnie gdy tylko się zetknęły. - nie niszczmy wszystkiego, proszę. 
- Przepraszam - odparł cicho gdy brunetka wyszła z łazienki. Jasna cholera! Zepsuł wszystko! Andrzej, jaki z ciebie jest idiota! Jednym zbliżeniem zepsułeś wszystko! Ty debilu! Walnął z całej pięści w pralkę.

Natka wyszła z łazienki i oparła się o ścianę. Dotknęła swoich ust wciąż czując, lekki bo lekki ale jednak smak Andrzeja. Jasna cholera! Wiedziała, że teraz wszystko będzie inaczej. Kurwa mać!

Wesoło zabawiali gości gdy Andrzej i Natalia weszli do jadalni. 
- Natalko, zapakuje wam trochę tortu dobrze?
- Mamo, proszę cię przestań. - skarcił ją Andrzej. Matka uśmiechnęła się tylko do Łucji.
- To może kawy, herbaty? - zapytała Łucja patrząc na gości.
- Poproszę kawę - jedno zamówienie przykuło uwagę pani Heleny. 
- Pomogę ci - obie wyszły z jadalni kierując się do kuchni.
- Podasz mi sól? - pani Helenka szykowała w tym czasie filiżanki.
- Chyba nie myślisz o 
- O tym właśnie myślę. Michałek też chciał kawę prawda?
- Zabiją nas - zaśmiała się Łucja.
- Ale przynajmniej umrzemy zadowolone, że nasze dzieci będą razem. 
Gdy już wszystkie napoje były przyszykowane, Helena delikatnie narysowała kreskę na filiżankach ażeby nie dać posolonej kawy komuś innemu. Z uśmiechami stawiały wszystko przed gośćmi.
- To jak jest kawka to i tort by się przydał.
Szybko przyniosła wypiek i talerzyki po czym Tadeusz zdmuchnął świeczki (tak tak, goście mu to nakazali) i zaczęło się krojenie. Wszyscy wychwalali tort pod niebiosa. Włącznie z Mariką. Gdyby wiedziała co czeka ją w filiżance. 
Z cichym uśmiechem Helena i Łucja patrzyły się na Michała i Marikę gdy sięgali ustami do filiżanki. 
- Co to ma być - skrzywił się Michał.
- Nie smakuje ci? - zatroskana Helena.
- Jakieś dziwne. Fuuj.
- Oj kochany może ty chory jesteś?
- Nie. Ja chyba podziękuje za kawę.
- Moja też jest jakaś dziwna. - odparła Marika wąchając zawartość filiżanki.
- Czy pani dosypała nam soli? - zapytał Michał stając wkurzony od stołu.
- Nie. Ja? No chyba żartujesz.
- Wiedziałam. Natalia wracasz ze mną?
- Ale.. 
- Poczekaj, jadę z tobą. Nie chce przebywać w tej walniętej rodzinie ani minuty dłużej - Marika również wstała od stołu. - Znasz mój numer. - skierowała się do Andrzeja.

- Poczekajcie - wybiegła do korytarza Natka. Ale za późno. Para wsiadła w auto i odjechali.
- No to super - powiedział Wrona stając w progu.
- Dajmy sobie i im trochę czasu.
- To znaczy?
- To znaczy, że może odezwiemy się do nich za kilka dni co?
- Natalia poczekaj. Chciałem cię przeprosić za to w łazience - złapał ją za dłoń i spojrzał w brązowe oczy.
-------------------------------------------------------------------
ah ta siatkówka. emocje, emocje i jeszcze raz emocje. przez nią kiedyś dostane zawału albo umrę z zaskoczenia.
Jak wam się podoba pomysł pana Przedpełskiego?

poniedziałek, 21 października 2013

Etap trzeci

Oboje siedząc i śmiejąc się z kawałów nie usłyszeli nadjeżdżających samochodów. Dopiero dzwonek do drzwi Natalki przywrócił ich do życia.
- Idę. Powodzenia - pocałowała Wronę w policzek i pobiegła na swoją stronę. Sekundę później Andrzej usłyszał taką samą melodię do swoich drzwi. Uśmiechnięty poszedł otworzyć. 
- Chyba dobrze trafiłam - zaśmiała się Marika widząc Andrzeja w progu.
- Idealnie. Zapraszam do mojego królestwa - gdy blondynka przekroczyła próg pocałował ją w policzek i wziął od niej torbę. - Kawy, herbaty?
- Kawy jeśli można. Od czwartej jestem na nogach.
- My, to znaczy ja od 7. - oj Wrona Wrona.
- Ładny dom. Sam urządzałeś? - zapytała rozglądając się po pomieszczeniu.
- Przyjaciółka mi pomagała. Poznasz ją później - uśmiechnął się na samą myśl o Natce.
- Jak jest równie sympatyczna jak ty, to z chęcią. - nawet nie zauważył kiedy blondynka podeszła i stanęła obok. Czuł jej słodkie perfumy. Tak różne od perfum kobiety za ściany. 
- Andrzej, opanuj się do kurwy nędzy! - Zbeształ się w myślach.
Natka myślała, że reakcja Francia na Andrzeja była tą najgorszą. Niestety Francio nie polubił również Michała. Gdy gość przekroczył próg i kot go zauważył, zaczął na niego miauczeć i latać po całym salonie. 
- Francio! - krzyknęła na rudą kulkę gdy ta przez uchylone drzwi wbiegła do salonu Andrzeja. Pobiegła za nim, a za nią Michał.
- Yyy - stanęła jak wryta widząc siedzącą blondynkę na kanapie i zaskoczonego Andrzeja trzymającego na rękach wtulonego w niego... Francia.
- Cześć - przywitał się z nią Andrzej. - Marika to jest Natka, przyjaciółka którą miałaś poznać trochę później. Co się stało temu rudemu sierściuchowi?
- Dostał kociej gorączki, Wrona.To jest Michał, a to Andrzej. Zresztą jego pewnie i tak znasz - zaśmiała się Natka. Wzięła kota od siatkarza i już miała iść do siebie gdy odezwała się Marika:
- Może spędzimy ten wieczór razem? Skoro i tak mamy się poznać to czemu nie mamy zacząć od przyjaciół - uśmiechnęła się ciepło do Natalki.
- Dobry pomysł - poparł ją Wrona.
- No okej. Tylko schowam Francia. 
Coś czuła, że będzie to dziwny wieczór. 

- A pamiętasz jak na obozie czołgaliśmy się przez błoto żeby nas nie namierzyli haha? - para przyjaciół świetnie się bawiła wspominając stare dobre czasy. Natomiast ich towarzysze trochę mniej. Dopiero po jakiejś godzinę Andrzej się skapnął, że Marika usypia, a Michał jest zajęty telefonem. Tylko on i Natka się śmiali. 
- A właśnie. Musimy wam coś powiedzieć. Jutro jedziemy na obiad do rodziców Andrzeja - powiedziała Natka, po czym upiła łyk czerwonego wina.
- Co? - zapytali zaskoczeni Marika i Michał. 
- Moi rodzice nie gryzą.
- Ale my się nawet jeszcze dobrze nie znamy, a już mam poznawać twoich rodziców? - Marika przyjeżdżając tutaj nie liczyła na taki obrót sytuacji.
- To może my już pójdziemy - Natalia odstawiła kieliszek zaczęła wstawać. Wyszła z Michałem do swojego domu, a tamtą parę zostawili samą.
- Marika, poznasz tylko moich rodziców. To naprawdę spoko ludzie.
- No dobra - wzięła głęboki oddech. - to idziemy spać? 
- Jasne - wziął blondynkę za rękę i zaprowadził do pokoju gościnnego gdzie czekało na nią już uszykowane łóżko. Miała również dla siebie całą łazienkę na dole. Pocałował ją w policzek na dobranoc i poszedł na górę do siebie. Wziął szybki prysznic i położył się na łóżku. Zasnął myśląc o jutrzejszym dniu.

- Długo się już znacie? - Michał nadal siedział z Natką w kuchni i rozmawiali. Świetnie póki co się dogadywali.
- Noo, sporo lat. Na początku go nie lubiłam - zaśmiała się brunetka. - Ale koniec rozmów. Idziemy spać bo jutro czeka nas ciężki dzień.
- Ciężki?
- No podróż będzie męcząca.
- A no chyba że tak.
Pokazała mu jego spanie, łazienkę i poszła się umyć. Naszykowała również ubrania na jutro i w piżamie położyła się pod ciepłą kołdrą.
Następny dzień oczywiście rozpoczął się tym, że wszyscy zaspali. Natka obudziła się po ósmej, tak samo jak reszta. Zresztą to ona wszystkich obudziła swoim wrzaskiem, wpadając do domu Andrzeja. Nie jedząc nic i nie pijąc, zapakowali się do swoich aut.  Natka jechała z Michałem jego jeepem, a Marika  z Andrzejem jego audicą. Do Torunia, gdzie mieszkali rodzice Wrony, trochę drogi mieli. Natalia bała się trochę reakcji pani Heleny, ale mówi się trudno.
Kilka godzin później zajechali przed morelowy dom, gdzie ku zdziwieniu wszystkich, stało sporo aut.
- Jasna cholera - zakleła Natka wysiadając z auta.
- Co to kurwa ma być? Mieliśmy być tylko my, a tu widzę cała rodzina się zjechała - zdziwił się Wrona.
- No to będzie jazda.
Bez pukania weszli do domu, gdzie od progu dochodził ich zapach potraw i rozmowy gości.
- Dzień dobry - te dwa słowa Andrzeja sprawiły że wszyscy ucichli.
- Mama? Tata? - zdziwiła się Natalia na widok rodziców i pobiegła ich uściskać.

Pani Helena wyszła z kuchni, słysząc poruszenie w salonie. Jej oczom ukazał się Andrzej i Natalka. Oraz dwójka kompletnie jej obcych osób. Och. Andrzej objął blondynkę i zaśmiał się na widok Natalki ściskającej rodziców. O nie kochani, tak sobie nie będziemy pogrywać. 
- Witam - zwróciła się surowym głosem do blondynki i rudego. Objechała ich wzrokiem i musiała stwierdzić, że prezentowali się nienagannie.
- Mamo, to jest Marika moja..dziewczyna. A to Michał
- mój chłopak - weszła w słowo Andrzejowi Natalka.
- Natalka kochanie, jesteś coraz bardziej śliczna. Jak tam wspólne mieszkanie z Andrzejem?
- Mamoo - Wronie nie było na rękę to co w tym momencie robiła mama. Ale oboje z Natką mogli się domyślać jak zareaguje pani Helena na wieść o tym, że NADAL nie są razem.
- Co mamo co mamo. 
- Nie ważne zresztą. Witam pani Łucjo, panie Igorze - przywitał się z rodzicami Natki oraz z resztą gości. Jak się okazało jego mama zaprosiła również rodzeństwo taty i kilkoro przyjaciół.
--------------------------------------------------------------------
taki trochę rozdział o niczym.
jak widzicie rozdziały dodaje nie za często nie za rzadko; wydaje mi się że tak w sam raz :D
jestem niepocieszona że Volvich i spółka nie zdobyli KMŚ :( 
A no i jutro czekają nas ciekawe mecze: Zenit - Macerata; ZAKSA - Galatasaray i Jastrzębski - Halk Bankasi. Będzie się działo :3