- Helenko, my tego tak nie możemy zostawić - pokręciła głową Łucja.
- Kochana, czytasz mi w myślach. Operację ZŁA TEŚCIOWA czas zacząć - obie zaśmiały się szyderczo.
- Jesteśmy okropne.
- Wcale nie. Działamy tylko na korzyść swoich dzieci.
Po obmyśleniu planu wyszły z kuchni.
- Zapraszam gości do stołu - uśmiechnęła się przyjaźnie pani Helenka do gości, a szczególnie do Mariki. O nie moja kochana, Andrzejek nie będzie miał dziewczyny blondynki. No chyba że Natalka się przefarbuje.
Wszyscy ruszyli do jadalni, gdzie był przepięknie ustrojony stół.
- Andrzejku, razem z Natalką nas nie uprzedziliście i widzisz brakuje dwóch miejsc - skarciła syna.
- To ja będę stał mamo. Nie masz się czym przejmować.
- To ja też - wstała szybko od stołu Natalia.
- O nie nie. Kobiety mają pierwszeństwo. Prawda Michale?
- Oczywiście, przepraszam. Natalio usiądź. Dotrzymam towarzystwa Andrzejowi.
- Jeden zero dla mnie - pani Helenka przybiła sobie w duchu piątkę.
- Natalko, a co z tym wyjazdem z Andrzejem. Coś wspominaliście, że chcecie razem na Kretę wyjechać? - brunetka aż zachłysnęła się słysząc to co mówi mama.
- A właśnie, był Norbert. Andrzej pamiętasz Norberta prawda? Syn wujka Mariana. No i wyobraźcie sobie że się żeni! A, tylko przyniósł jedno zaproszenie bo myślał że z Natalką jesteście razem. Patrzcie jaki przypadek! - zaśmiała się do reszty gości.
- Bardzo dobra zupa - powiedziała Marika po kilku minutach ciszy.
- Kochana dałabym ci przepis, ale tylko trzem osobom ona wychodzi wyśmienicie. Wiesz, poza tym muszę dbać o zdrowie syna - puściła do niej oczko mama Andrzeja.
- Przepraszam, ale muszę do toalety - zła Marika wstała od stołu; Andrzej zaprowadził ją do łazienki i oboje weszli do pomieszczenia.
- Co to ma być Andrzej!? - rzuciła do niego gdy tylko zamknął drzwi.
- Nie wiem co w nią wstąpiło. Przepraszam cię - przytulił do siebie Marikę. Nie rozumiał zachowania swojej mamy. Nigdy taka nie była. A pani Łucja też nie zachwycała swoją postawą.
- Andrzej? - usłyszał wołanie Natki z za drzwi.
- Jeszcze ona - westchnęła Majka.
Andrzej uchylił drzwi i wpuścił Natalie do łazienki.
- Możemy porozmawiać? - spytała patrząc wymownie na Majkę.
- Zostawię was samych - powiedziała i wyszła.
- Andrzej, co one kombinują? - zapytała wkurzona Natalia.
- Nie mam kurwa pojęcia! Ale chyba źle zrobiliśmy, że przyjechaliśmy z nimi.
Natka usiadła na pralce a on stanął obok niej. Westchnęła i oparła głowę o jego ramię.
- I co my mamy teraz zrobić?
- Może im się to znudzi.
- Wątpię - uniosła głowę i spojrzała w jego niebieskie oczy, znajdujące tak niebezpiecznie blisko niego. I wtedy to się stało. Jakaś cząstka Andrzeja podpowiadała mu, żeby tego nie robił, że zniszczy wszystko. WSZYSTKO. Ale inna część jego podpowiadała, że tego chce, pragnie. Dotknął jej policzka i zbliżył swoje usta do jej.
- Andrzej, nie - odepchnęła go delikatnie gdy tylko się zetknęły. - nie niszczmy wszystkiego, proszę.
- Przepraszam - odparł cicho gdy brunetka wyszła z łazienki. Jasna cholera! Zepsuł wszystko! Andrzej, jaki z ciebie jest idiota! Jednym zbliżeniem zepsułeś wszystko! Ty debilu! Walnął z całej pięści w pralkę.
Natka wyszła z łazienki i oparła się o ścianę. Dotknęła swoich ust wciąż czując, lekki bo lekki ale jednak smak Andrzeja. Jasna cholera! Wiedziała, że teraz wszystko będzie inaczej. Kurwa mać!
Wesoło zabawiali gości gdy Andrzej i Natalia weszli do jadalni.
- Natalko, zapakuje wam trochę tortu dobrze?
- Mamo, proszę cię przestań. - skarcił ją Andrzej. Matka uśmiechnęła się tylko do Łucji.
- To może kawy, herbaty? - zapytała Łucja patrząc na gości.
- Poproszę kawę - jedno zamówienie przykuło uwagę pani Heleny.
- Pomogę ci - obie wyszły z jadalni kierując się do kuchni.
- Podasz mi sól? - pani Helenka szykowała w tym czasie filiżanki.
- Chyba nie myślisz o
- O tym właśnie myślę. Michałek też chciał kawę prawda?
- Zabiją nas - zaśmiała się Łucja.
- Ale przynajmniej umrzemy zadowolone, że nasze dzieci będą razem.
Gdy już wszystkie napoje były przyszykowane, Helena delikatnie narysowała kreskę na filiżankach ażeby nie dać posolonej kawy komuś innemu. Z uśmiechami stawiały wszystko przed gośćmi.
- To jak jest kawka to i tort by się przydał.
Szybko przyniosła wypiek i talerzyki po czym Tadeusz zdmuchnął świeczki (tak tak, goście mu to nakazali) i zaczęło się krojenie. Wszyscy wychwalali tort pod niebiosa. Włącznie z Mariką. Gdyby wiedziała co czeka ją w filiżance.
Z cichym uśmiechem Helena i Łucja patrzyły się na Michała i Marikę gdy sięgali ustami do filiżanki.
- Co to ma być - skrzywił się Michał.
- Nie smakuje ci? - zatroskana Helena.
- Jakieś dziwne. Fuuj.
- Oj kochany może ty chory jesteś?
- Nie. Ja chyba podziękuje za kawę.
- Moja też jest jakaś dziwna. - odparła Marika wąchając zawartość filiżanki.
- Czy pani dosypała nam soli? - zapytał Michał stając wkurzony od stołu.
- Nie. Ja? No chyba żartujesz.
- Wiedziałam. Natalia wracasz ze mną?
- Ale..
- Poczekaj, jadę z tobą. Nie chce przebywać w tej walniętej rodzinie ani minuty dłużej - Marika również wstała od stołu. - Znasz mój numer. - skierowała się do Andrzeja.
- Poczekajcie - wybiegła do korytarza Natka. Ale za późno. Para wsiadła w auto i odjechali.
- No to super - powiedział Wrona stając w progu.
- Dajmy sobie i im trochę czasu.
- To znaczy?
- To znaczy, że może odezwiemy się do nich za kilka dni co?
- Natalia poczekaj. Chciałem cię przeprosić za to w łazience - złapał ją za dłoń i spojrzał w brązowe oczy.
-------------------------------------------------------------------
ah ta siatkówka. emocje, emocje i jeszcze raz emocje. przez nią kiedyś dostane zawału albo umrę z zaskoczenia.
Jak wam się podoba pomysł pana Przedpełskiego?
-------------------------------------------------------------------
ah ta siatkówka. emocje, emocje i jeszcze raz emocje. przez nią kiedyś dostane zawału albo umrę z zaskoczenia.
Jak wam się podoba pomysł pana Przedpełskiego?
